Stało się. Miałeś pobiegać rano, ale nie wstałeś. Budzik niby dzwonił, ale łóżko było takie ciepłe, że postanowiłeś jeszcze pospać. Co zmieni te pięć minut drzemki? Oczywiście, obudziłeś się godzinę później. Kolejny raz – zawaliłeś. A przecież obiecywałeś sobie, że dziś na pewno włożysz sportowe buty, te super modne legginsy i pobiegasz. Wrzuciłbyś nawet zdjęcie na Instagrama.

Myślisz sobie: Co z tego, że cały tydzień trzymałem się diety i ćwiczyłem zgodnie z planem. I tak mi nie wyszło. Znów zawaliłem. Teraz, to już wszystko jedno. Jutro pewnie też nie wyjdzie.

Nie ważne, czy dopiero zaczynasz, czy Jesteś już wytrawnym koneserem zdrowego życia. Nie ma znaczenia czy biegasz miesiąc, czy kilka lat. Takie dni zdarzają się każdemu. Nawet jeśli ćwiczysz od tygodnia. Najgorsze, co możesz zrobić, to obwiniać się i myśleć, że Ci nie wyszło. Co tak naprawdę się stało? Nic.

Jeden dzień nie przekreśla wszystkiego

To zrozumiałe, że Jesteś na siebie zły. Nikt nie cieszy się, że nie zrobił treningu albo, że zjadł ciastko zamiast obiadu. Ale daj spokój z tym obwinianiem się. Jeden dzień nie przekreśla całej drogi. Ani tej, którą masz za sobą (nawet jeśli to skromne kilka dni), ani Twojej przyszłości. Często wpadamy w pułapkę myślenia: „Od dziś to już będę jadł tylko zdrowo. Żadnych słodyczy, codziennie ćwiczenia, trzy litry wody”.  I myślimy, że naprawdę nie załamiemy się już nigdy. Ale wiecie co? Jesteśmy ludźmi. I najzwyczajniej w świecie czasem nie wyjdzie. Coś się w nas załamie. Nie damy rady, bo nam się nie chce, mamy mniejszą motywację. Tak ma każdy – nawet osoby, które ćwiczą od dawna. Nie ma ludzi idealnych. Są za to tacy, którzy się nie poddają i kiedy coś nie wychodzi, podwijają rękawy i idą do przodu. Nie patrzą w tył.

zawaliłeś, szachy, król

Zawaliłeś? Nie wycofuj się!

No nie wyszło. Na obiad miała być sałatka z brokułem i kaszą gryczaną, a zamiast tego zaserwowałeś sobie lody. Skoro nie zjadłeś sałatki, tylko te okropne lody, wszystko na nic. Przecież organizm już zauważył, że nie prowadzisz zdrowego trybu życia. Nie jesteś fit. Nie zaliczasz się już do grona osób dbających o zdrowie. Teraz, to już nie schudniesz na pewno. STOP. Takie myślenie nie prowadzi do niczego dobrego. Co z tego, że raz zjadłeś lody, zamiast normalnego posiłku? Nie wycofuj się. Zamiast rozpaczać nad rozlanym mlekiem (zjedzonymi lodami), idź się przejść. Na kolację zjedz sałatkę. I wszystko będzie dobrze. Nic nie zawaliłeś. Wciąż idziesz w dobrym kierunku. Po raz kolejny powtórzę – każdy ma gorsze dni, ale najważniejsze to nie poddawać się i robić swoje.

Skoro raz się nie udało, teraz już wszystko jedno

zawaliłeś, przegrana

Najgorsze, co robią ludzie, którzy po drodze się potknęli, to pogłębianie swojego upadku. „Jeśli zjadłem już jednego pączka, to pozwolę sobie jeszcze na trzy. W końcu i tak już nie będę szczupły”. „Skoro dziś nie poćwiczyłem, jutro też odpuszczę. Nie ma sensu próbować dalej, skoro mi nie wychodzi”.

Tak naprawdę problem nie leży w tym, że coś poszło nie tak. Problem tkwi w naszym sposobie myślenia. Zakładamy z góry, że wszystko będzie szło gładko, jak po maśle. Kiedy okazuje się, że tak nie jest, dajemy za wygraną. I trwamy w tej porażce. Tak jakbyśmy naprawdę nie widzieli różnicy pomiędzy jednym batonikiem a pięcioma. Pomiędzy jednym odpuszczonym treningiem a kilkoma z rzędu. A różnica jest i to wielka.

Co zrobić, kiedy odpuściłem?

zawaliłeś planowanie

Pewnie wiele osób zastanawia się, co zrobić skoro nie wyszło. Odpowiedź jest bardzo łatwa: nie przejmować się tym.

Uwierzcie mi, rozdrabnianie każdego niepowodzenia, tylko sprawi, że się zniechęcicie. Utwierdzicie się w przekonaniu, że zdrowy tryb życia jest niewykonalny, nie dla was. Bo wy jecie czasem batoniki i odpuszczacie treningi. Tylko że to nic nie znaczy. Każdy tak robi.

Przedstawię wam moją ratunkową listę czynności, które wykonuję, kiedy zawalam:

  • Nie rozmyślam nad tym, czy wyszło, czy nie wyszło. Nie karzę się w żaden sposób za małe potknięcia i nie obwiniam za nie. Nie myślę: Jutro będę jadła samą sałatę, skoro dziś był tort. Albo: Jutro poćwiczę dwie godziny, żeby nadrobić dzisiejszy trening.
  • Jeśli wiem, że nie dam rady poćwiczyć – bo nie mam motywacji, nie chce mi się – idę na spacer. Zawsze trochę się poruszam i zrobię dla siebie coś dobrego. Jeśli nawet na spacer nie mam ochoty (zdarza się to rzadko, bo spacerowanie jest raczej przyjemne), odpuszczam. Oglądam filmy, czytam książki, idę spać. No wiecie, po prostu nie robię na siłę treningu o północy.
  • Kiedy zjem coś mniej zdrowego na śniadanie, czy obiad, nie pozwalam sobie, by rozciągnęło się to na cały dzień. Nie pogłębiam mojego niepowodzenia. Zwyczajnie, kolejny posiłek jest już zdrowy – taki jak planowałam. I wszystko jest w porządku. Jeśli wcześniej zjadłam bardzo dużo, odczekuję chwilę i zaparzam miętową herbatę, a potem jem lekką, ale zdrową kolację.
  • Nawet w przypadku, jeśli jadłabym źle przez cały dzień, nie myślę, że to koniec zdrowej diety. Siadam z kartką papieru, czy notatnikiem. Planuję posiłki na kolejny dzień. Sprawdzam, co muszę kupić, a co mam w lodówce. I startuję od początku, bez wyrzutów sumienia.
  • Szukam motywacji – czytam inspirujące blogi, przeglądam zdjęcia na Instagramie, magazyny o zdrowiu, wracam do książek o zdrowym trybie życia. Nie poddaję się, ale zachęcam do dalszego działania. Zawsze przypominajcie sobie, dlaczego zaczęliście. Po co to robicie. Nie odpuścicie, skoro macie określony cel.
  • Mówię sobie, że zdrowy tryb życia to droga. To nie chwilowy wymysł, czy trend. To mój styl i sposób na życie. I nie zmieni tego jedna, mała wpadka. Wiem, że dam radę i jutro będzie znacznie lepiej. Tak samo dieta – zdrowe odchudzanie nie trwa trzy dni i wymaga trochę czasu. Jeden dzień nie zmieniłby mojego zamiaru. Nie dajcie się łatwo zniechęcić.
  • Jestem dla siebie wyrozumiała. Nie oznacza to, że szukam na siłę wymówek, czy celowo odpuszczam kolejne treningi. Ale jeśli coś się nie uda, nie złoszczę się na siebie, tylko pracuję dalej. Z jeszcze większym zapałem.

Ile to wszystko kosztuje

góra lodowa

Gdybyście zapytali osobę, która coś osiągnęła, ile ją to kosztowało i ile razy się potknęła, bylibyście zdziwieni. Często widzimy tylko wierzchołek góry lodowej. Nie mamy pojęcia, ile ktoś włożył wysiłku w taką figurę, czy spełnienie swojego marzenia. Wszyscy Ci ludzie, których teraz uważamy za spełnionych, szczęśliwych, też mają słabsze chwile. Też im się nie chce. Też zawalają. Ale odnoszą sukcesy, dlatego, że nie identyfikują się ze swoimi porażkami.

Podnoszenie się kosztuje dużo wysiłku. Mniej więcej tyle, ile osiąganie czegoś. Następnym razem, kiedy Ci nie wyjdzie, pomyśl, że Jesteś o krok dalej, bo nie masz zamiaru się poddać. Trzymam kciuki i gratuluję wszystkim, którzy się nie poddają. Już teraz wygrywacie.

Podobne wpisy Zobacz również

Dodaj komentarz

avatar
1000